• Wpisów:36
  • Średnio co: 47 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 19:02
  • Licznik odwiedzin:6 580 / 1772 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzień dobry wieczór! ~dostosuj do godziny o której to czytasz~
No to sobie wybrałam. Temat rzeka.
Że niby będę pisała o szkole.
Prosiliście o notki tematyczne po czym po prostu tłumy zaczęły wysyłać mi tematy ~aż dwie osoby. Na prawdę tłum~
Co ja mam powiedzieć o szkole?
No jest chujowo. No i co więcej?
Tak, tak. Przytakujcie mi.
Wszyscy spotkamy się na kasie w Mc'donaldzie. Tylko, że ja będę zamawiać. ~BOYA!~
Oczywiście to jest żart a szkoła nie jest chujowa.
~Nie, nie mam pojęcia kogo chcę oszukać~
Podejście ludzi do nauki - najczęściej gimnazjum i liceum jest...brak podejścia. Wiem sama z siebie, że uczniowie preferują teraz regułę 3xZ: Zakłuć, zdać, zapomnieć.
I dopiero z czasem ~a raczej z zagrożeniem~ zrozumiałam, że warto się uczyć.
Szkoła zawsze była i zawsze będzie dla mnie bezsensowna. Uważam, że materiał jest źle dobrany pod nasze potrzeby ale z systemem nie wygrasz.
Jednak jak się okazuje każdy przedmiot ma ukryty sens.
Przecież każdy powinien znać historię Polski ~Ty też powinieneś wiedzieć za jaką Polskę walczył twój pradziadek~.
Po za tym z ręką na sercu stwierdzam, że nienawidzę chemii. Ale gdyby nie to nie dowiedziałabym się ile za przeproszeniem gówna zjadam. Poważnie! Zastanawialiście się kiedyś co jecie? W mięsie nie ma mięsa. A w parówce ~to się nawet nie nadaje do kategorii mięsa~ jest więcej śmieci niż ja wytwarzam przez tydzień.
Bez geografii też daleko nie zajdziemy ~że niby takie drugie dno..czy coś~
Dzięki językom będziemy mogli zarabiać, podróżować, będziemy mogli wyjechać za granice Polski.
Dobra...Akurat fizykę powinno się wyciąć z planu ale to tylko moje osobiste zdanie.
No i co? Analizując tak każdy z przedmiotów jednak okazuje się, że warto.
Ja sama wolę zdobywać wiedzę na własną rękę jednak trzeba się trzymać tego co narzucają nam w szkole.
Z przykrością stwierdzam, że coraz mniej ludzi jest zainteresowanych zdobywaniem wiedzy.
Ostatnio na poważne tematy rozmawiałam z babcią przyjaciela.
Wiem, że to brzmi sztywnie ~Masz 17lat a rozmawiasz o rozwijaniu się gospodarki przestrzennej?~
Ale z ludźmi w moim wieku nie mogę porozmawiać nawet o życiu codziennym.Podobno gimbus to stan umysłu więc mogę stwierdzić, że mnie nawet w liceum otaczają gimbusy.
Gdybym na palarni zaczęła opowiadać o pięknie świata czy chociażby rzuciłabym jakieś hasło z polityki usłyszałabym "hehe, pieseł wow, bardzo takie ciekawe" ~a podobno jedna z lepszych szkół w regionie~
Ludziom ciężko jest się teraz wypowiadać na jakiekolwiek tematy nawet najprostsze bo nie mają o niczym pojęcia.
Dlatego tak czy inaczej szkoła się przydaje. Może przypadkiem kogoś, czegoś nauczą.
Ja sama nie jestem kujonem bo w chwili obecnej mam chujową sytuację z niemieckiego a do jutra jest wystawianie ocen <3
Ale jednak staram się myśleć dojrzalej i staram się choć po polsku zrozumieć świat a także posiąść jakąkolwiek wiedzę bo wiem, że w przyszłości to jakoś wykorzystam ~Nadal nie wiem kogo próbuje oszukać.~
Oczywiście nie mam na myśli każdego ucznia. Są tacy, którzy mają tylko pozytywne oceny, są tacy którzy mimo starań coś zawalają..A są tacy jak ja. Którzy są po prostu leniwi
Na dziś to tyle.
UWAGA KONKURS!!! 10 NAGRÓD DO WYGRANIA!!
Żartowałam ~pośmiejmy się z grzeczności~
Temat nie jest wybitnie ciekawy ale każdemu dobrze znany także liczę, że może ktoś w końcu napisze coś...cokolwiek. Może być nawet jakieś durne słowo typu "kiełbasa" ale niech napisze obok czy się podobało czy nie.
Mam wrażenie, że piszę to dla siebie.
Mogłabym w sumie mówić do lustra...Od czasu do czasu trzeba pogadać z kimś inteligentnym.
Więc, żebym nie zaczęła gadać do lustra każdy kto to przeczyta niech po prostu zostawi kilka słów w komentarzu
Dla was to tylko minuta a ja wiem, że nie produkuje się na darmo.
Dobra. To by chyba było na tyle.
Do następnego aniołki
  • awatar CreamyElegance: super wpis ;) zapraszam do mnie ;D
  • awatar oola: Kiełbasa :P ( podobało mi się) :)
  • awatar Gość: no naprawde mi się podobało :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jem sobie truskawki.
Jest miło, przyjemnie.
Piszę z przyjaciółmi...
Ryczę.
Słucham jego piosenki.
Wracają wspomnienia.
Ale wszystko po kolei:
Był sobie Pan XYZ, który mnie oczarował a później zostawił na lodzie. Sądzisz, że ty dostałeś/łaś brutalnego kosza? Przeze mnie chłopak stał się gejem. ~BOOOYA!~
Nie, nie żartuje. Taka ze mnie ofiara losu.
Ale dziś nie o tym jakiego pecha mam w życiu.
A może i o tym?
Wszystko się zmienia a ja idę do przodu.
Chyba.
Cóż..Z facetami już tak jest, że pojawiają się i znikają.
Jeden zniknął, drugi się pojawił.
Śnił mi się..A to rzadkość.
Tyle tylko, że znów zaczynam wstydzić się własnego ciała.
Idę na przód więc i ciało zmienię.
Wiem, że ta wasza cudowna i wspaniała Lotta ~ah ta wrodzona skromność~ twierdzi, że trzeba się akceptować i broń Cię Boże ~..ateistka od siedmiu boleści~ zmieniać się dla kogokolwiek a tym bardziej dla faceta. Ale czuję, że chcę to zrobić. Chcę przestać patrzeć się z odrazą w lustro, chcę podobać się chłopakom. Chce czuć się dobrze w swoim ciele. Więc dlaczego nie?
Chcę w końcu być szczęśliwa.
Skończyłam 17 rok mojego życia i nie wiem co dalej.
"Wyznaczaj sobie cele i wspinaj się na szczyt"
Chyba czas zacząć wycieczkę pod górę by w końcu coś osiągnąć!
DAMY RADĘ?! TAK DAMY RADĘ! ~tatuś puszczał mi boba budowniczego w dzieciństwie~
W czasie tej notatki zmyłam makijaż, napisałam kilka zdań, umyłam zęby, kolejne zdania, wykąpałam się i nie wiem co dalej.
Chcę wam przekazać jak najwięcej. Chcę, żebyście mnie poznali mimo, że nie widzicie mojej twarzy.
Wykładam karty na stół. Otwieram się choć w rzeczywistości mam z tym problem.
Nie potrafię mówić o wszystkim i ze wszystkimi. Czuję się pewnie tylko w dobrze znanym mi towarzystwie.
Lista zakupów:
Energia.
Miłość.
Przytulas.
Człowiek który mnie zrozumie.
Lasagne.
Taki żart..~pośmiejmy się z grzeczności~
Wspomnienia wróciły.
Chaos wrócił.
Chwila...We mnie zawsze był chaos. Nie potrafię się skupić.
W szkole totalna porażka. Podążam za nim wzrokiem, szukam go na korytarzu a najchętniej całą przerwę przestałabym przy jego szafce by "przypadkiem" na niego wpaść ~Na to chyba jest paragraf. Jakieś prześladowanie czy coś..~
Ostatnio znalazłam debilny tekst na stronie pokroju bestów czy kwejka "Jeśli myjesz się z myślą o nim to, to już jest miłość" TO PRZEPRASZAM KURWA MAM SIĘ KĄPAĆ TYLKO JAK SIĘ ZAKOCHAM?! A JAK JESTEM BEZUCZUCIOWĄ SUKĄ TO MAM ŚMIERDZIEĆ? Ludzie..Bądźmy poważni i nie przypisujmy każdej chorej myśli jako dowód miłości.
Szybko się poddaję ~Tak...Ten challange to cudownie przeprowadziłam~
I boję się.
Boję się samotności.
Boję się, że znów się poddam.
Słucham Paktofoniki.
Czuję, że jest źle.
Kiedyś miałam przyjaciółkę z ostrym językiem.
I boję się też tego, że paktofonika mnie z nią pogodzi.
Swoją drogą to współczuję Magikowi..Zmagał się czymś z czym praktycznie nie mógł wygrać. To działo się w jego głowie i był całkiem sam.

Nie ufam nikomu
Kocham tylko tych co na to zasłużyli

"Jesteście, więc zauważcie to nareszcie
Odbierzcie dzisiejszy dzień jak podarunek
Cieszcie się i obierzcie na jutro kierunek
Odważcie się, zróbcie ten krok"
KIERUJMY SIĘ TYM.
CZAS SPRAWIĆ, ŻEBY ŻYCIE NALEŻAŁO DO NAS.
Dobranoc.
 

 
Chyba nadszedł czas, żeby wyrzucić z siebie jakieś emocje. Dawno tego nie robiłam.
Wszystko zawalam (mam do tego dar)
Nie panuję nad własnym życiem (brzmi idiotycznie. prawda?)
Przestałam w ogóle zwracać uwagę na cokolwiek. Jak to jest pięknie ujęte w jednej z piosenek kabanosa "mam na to wszystko wyyyjeebaneee"
Przestałam dbać o naukę, szkołę, oceny i ogólnie te sprawy.
Odsunęłam się znacznie od rodziny.
Znalazłam ludzi, którzy cudownie mi pomagają, są ze mną mimo, że nawet nie wiedzą jak wyglądam...tak jakby. Coraz więcej ludzi zaczyna się domyślać kim jest Lotta i to mnie martwi. Przykro mi to mówić ale za bardzo pozwoliłam sobie, żebyście mogli poznać moją tożsamość i tym samym ludzie anonimowo stali się nachalni. Zaczęli pytać o coś o co nie powinni a to nie było jednym z moich założeń. Na asku mieliście poznać mnie, mój charakter i umysł. Nie moje życie, które wygląda jak wygląda. No cóż...pozostawia wiele do życzenia.
Oczywiście nie mówię o wszystkich bo znalazłam mnóstwo wypowiedzi na swój temat, które sprawiały, że miałam łzy w oczach (łzy szczęścia ma się rozumieć) i na prawdę szczery uśmiech. Jeszcze 4 miesiące temu kiedy zakładałam ten profil do głowy mi nie przychodziło, że zbierze się tak duża grupa ludzi, którzy będą ze mną. Dziękuje wam za to <3
Przepraszam was, że nie wyjaśniłam wszystkiego na asku ale jednak w pytaniu są pewne ograniczenia ze znakami a tutaj zajrzą osoby, które to interesuje. Być może ktoś nie chce czytać o moich problemach.
Wiele się u mnie zmieniło.
Dostałam kosza co jest na porządku dziennym ale od tego czasu czuję się zdecydowanie inaczej. Coraz częściej zachowuję dystans między sobą a ludźmi. Z przyjaciółmi się śmieje...Ale to jest tak, że po chwili znów przychodzi obojętność...Właśnie. To jest to co towarzyszy mi bez przerwy. I jakaś pustka. Brakuje mi kogoś bądź czegoś. To jest tak uciążliwe, że odpuszczam sobie wszystko inne bo wierzę, że tylko to jedno, to na co czekam, to o czym nie mam pojęcia da mi szczęście. Nie umiem się na niczym skupić. W szkole jestem niczym zjawa. Pojawiam się dopiero jak dociera do mnie, że nie zdam. Bardzo miłe, bardzo. Przez następny miesiąc będę męczyła się z niemieckim, angielskim i historią. I LOVE IT. LOOVE IT.
Zabijcie, proszę
Nadal możecie sprawdzać co się u mnie dzieje. Właśnie tutaj będę codziennie oczywiście wrzucać post z challange i co jakiś czas coś od siebie
Nie zapomnijcie o mnie, ja postaram się nie zapomnieć o powrocie na aska (sorry ale przedwcześnie pojawił się u mnie alzheimer. Nie drwię z choroby tylko z tego, że o wszystkim zapominam)
Zwykłe problemy, zwykłej nastolatki niezwykle wkurwionej na cały świat.
Czy tylko mnie niekiedy ogarnia ochota przypieprzyć komuś za nic? Tak po prostu. Za to, że idzie, że się popatrzy. Mam ochotę się na kimś wyżyć za to jaka jest większość ludzi.
3majcie się kochani <3
I pamiętajcie, że macie się częściej uśmiechać.
 

 
Zastanawiałam się długo o czym mam napisać.
Dużo się zmieniło. Chłopak o, którym tyle pisałam...już go nie ma. I nie będzie. Straciłam swoją szansę. A czy ja ją w ogóle miałam? Nie. Jak się okazuje moje uczucia były dla niego zabawką. Mimo wszystko nadal czekam na kogoś kto pokocha mnie bezgranicznie.
Nadal jestem zmęczona monotonnością i życiem. Niby jest dobrze i bezproblemowo a jednak ciągle jest "coś". Zauważyłam, że nie tylko ja udaję, że nic się nie dzieje. Moja mama jakby nie zauważa problemów, które otaczają naszą rodzinę. Tak jak młodzież nie rozumie powagi sytuacji w Ukrainie i w internecie krążą żarty na ten temat. Z tym, że jak nie żartować z tego co robi Polska?
Ja trzymam dystans. W związku z czym? Ze wszystkim. Potrzebuje własnej przestrzeni by nikt mnie nie skrzywdził.
Na asku dostałam pytanie.
"Jak rozpoznać prawdziwą miłość?" ~ @ocardi
Cóż..Ja sama nie wiem. Jeszcze nigdy nie powiedziałam, że kocham kogoś poza rodziną i przyjaciółmi. Ale to chyba coś innego niż pragnę przeżyć. Nie znam objawów a mimo to nie wierzę, że się nie je, nie śpi. Wydaje mi się, że to się po prostu czuje w sobie.
Człowiek staje się dla nas wyjątkowy, jesteśmy gotowi dla niego oddać siebie. Jest częścią nas. Kochamy bezgranicznie. Nie ważne co by robił. Ważne by był bo sama obecność jest dla nas cenna. To po prostu jest w nas. Gdy przyjdzie zakochanie jestem pewna, że da się to poczuć.
No bo chyba nie da się nie zauważyć tak wyjątkowego uczucia jakim jest miłość?
"Miłość to po­mie­sza­nie podzi­wu, sza­cun­ku i namiętności. Jeśli żywe jest choć jed­no z tych uczuć, to nie ma o co ro­bić szu­mu. Jeśli dwa, to nie jest to mis­trzos­two świata, ale blis­ko. Jeśli wszys­tkie trzy, to śmierć jest już niepot­rzeb­na - trafiłaś do nieba za życia."
Od kilku lat zastanawiam się czy kiedykolwiek zapałam do kogoś takim uczuciem. I z każdym rokiem wydaje mi się, że jeszcze do tego nie dojrzałam.
Mówią, że zawsze trzeba spróbować. Ja..Ja już nie chcę próbować. Zostałam kilkukrotnie odrzucona i mam uraz. Starałam się. Ja na prawdę się starałam... Niekiedy na siłę próbuję uszczęśliwić innych a jednocześnie czerpać z tego korzyści.
Teraz za cel postawiłam sobie po prostu szczęście. Chce zmienić siebie. Dotychczas patrzyłam na siebie z obojętnością. Jak na obcą osobę.
"Cierpię gdy cudzą rolę muszę grać. Ale czy będąc sobą bliskich zasmucić mam?"
Rodzice już wystarczająco mnie nie akceptują taką jaką jestem.
Nie mam pojęcia co robić z życiem.
Z każdym rokiem powinnam poważnieć i stawać się dojrzałą. Zamiast tego ogarnia mnie coraz większy strach.
__
http://ask.fm/Decentracja
 

 
Niby dobrze, ale wcale nie jest tak jak myślisz.
W ciągu każdego dnia towarzyszą mi ludzkie odruchy. Śmiech, radość...Smutek.
Wierzę w miłość ale nie wierzę, że jest ktoś kto mógłby mi ją dać. Mam 17 lat więc czego oczekuję? Jestem jeszcze gówniarą. Nie? Nie. Każdy z czegoś potrzebuje. Może nie wiem czego szukam..
Coraz częściej boję się, że stąd nie ucieknę a jedyne czego w tej chwili pragnę to zacząć nowe życie.Chciałabym zacząć od zera. Te wszystkie twarze i wspomnienia nie dają mi spokoju. Puste obietnice, urocze słowa, które tylko dla mnie miały jakiekolwiek znaczenie.
"Dla Ciebie wszystko"
Szkoda, że nie dałeś mi nic.
Zniknąłeś bez jakiegokolwiek "do widzenia", bez żadnych wyjaśnień.
Zawsze warto próbować raz jeszcze. Jasne, kurwa. Próbowałam już wiele razy. Czuje, że nie czuje. Nigdy nie pozwalałam ludziom poddać. Teraz sama mam na to ochotę. Znowu.
Jedynak walczę o nic.
Nie wiem co tak właściwie chcę przekazać tą notatką i tak nikt nikt tego nie czyta a ja potrzebuję wyrzucić z siebie wszystkie myśli i emocje. Nie wiem dlaczego nie potrafię rozmawiać o tym z przyjaciółmi. Tak właściwie od tego są. By wspierać i ze wzajemnością.
Nie potrafię.
Są święcie przekonani, że gardzę związkami a facetów postrzegam jak idiotów.
Mają rację. Ale czy to oznacza, że nie pragnę idioty który dałby mi związek?
Pragnęłam. Wcześniej oczekiwałam kolejnych ruchów. Teraz tego, że w ogóle się odezwie. W jednej chwili wszystko się zmienia. Mam już dość. Najgorsze jest to ciągłe udawanie, że niby jest dobrze.
"Zatrzymam Cię w pamięci swej"
Przypomniała mi się ostatnio jedna piosenka. Aż ciarki mnie przeszły gdy usłyszałam słowa "Wciąż pamiętam tamte chwile w których tak mówiłeś tyle, że [...] pragniesz" Zabawne jak jedna, stara piosenka z której śmiejesz się bo to przecież nieprofesjonalne badziewie potrafi opisać twoją sytuację.
Znalazł ktoś moją instrukcję obsługi do życia? Jak prawdziwa Polka nie chciałam jej używać tylko robiłam po swojemu a teraz trochę cierpię bo coś spieprzyłam.
Chciałabym poczuć, że jesteś bliski mi.
Każdy z nas chciałby mieć trochę szczęścia..
___
http://ask.fm/decentracja
 

 
Nie było mnie tutaj tylko 66 dni. A może aż? Jednak od tego czasu wiele się zmieniło.
Z jednej strony jest wszystko świetnie. Między mną a przyjaciółmi już dawno tak dobrze nie było. Mam swoją kochaną osóbkę z którą piszę codziennie, która wywołuje u mnie uśmiech. Siedzę sobie chora w domu i rozmawiamy tak godzinami. Jednocześnie tęskniąc za pozostałą dwójką która w tym czasie pilnie uczy się w szkole.
Dobra. Kogo ja chcę oszukać? Opieprzają się na wszystkie możliwe sposoby. Dziś dodatkowo dyktowałam im zadanko przez telefon. Taki tam sprawdzianik.
Ale nie jestem tutaj by pisać o jakiś durnotach typu nauka. Potrzebuje wyrzucić z siebie wszystkie uczucia.
Biorę się w garść. Odchudzanie, zmiana garderoby, dystans wobec facetów.
Dlaczego? Chce dobrze wyglądać.
Aah. Zakładam, że dystans jest ciekawszym tematem.
Jakiś czas temu pisałam, że się zauroczyłam.
No szlag by to trafił. Wy tego nie wiecie ale piszę to już dobre 40 min.
Najpierw nie potrafiłam dobrać słów a teraz znajomy sobie przypomniał o moim istnieniu. Choć...to miłe. Tęskniło mi się już.
Wracając do tematu (mam wrażenie, że prowadzę monolog...whatever)
Zauroczyłam się i to cholernie. Zrobiłam pierwszy krok, drugi... Pierwszy raz w swoim życiu udało mi się tak daleko zajść.
Okazało się, że jest gejem.
NO KURWA KTO MOŻE MIEĆ TAKIEGO PECHA W ŻYCIU JAK NIE JA?
I teraz mogę udowodnić, że jestem prawdziwą kobietą. Na początku myślałam, że w ogóle się tym nie przejęłam. Fajnie..Cóż. Orientacji się nie wybiera.
Później ryczałam, rzucałam telefonem. Była we mnie agresja, wściekłość i chęć mordu. No ogólnie to same pozytywne emocje. Nie? No...może nie.
Przypomniałam sobie wiadomości. Dla mnie wszystko nie? Przynajmniej tak twierdził. Obiecywał miłość, sugerował, że jest ktoś kto pragnie mnie uszczęśliwiać. Jedno pytanie. Po co to robił? Może i nie powiedziałam dosłownie o swoich uczuciach bo nie miałam tyle odwagi. Ale ujawniałam się z tym na wszystkie możliwe sposoby. On wiedział. On kurwa jego mać wiedział co ja czuje. Więc dlaczego?
Ja sama nie wierzę w to wszystko. Teraz czuję się jak osoba trzecia. Stojąca z boku i obserwująca całą tą komedię. Nie czuję nic.
Przyjaciele powiedzieli mu kilka słów. A ja..jestem obojętna. Uśmiecham się, śmieje. Ale nic nie czuje. Jestem wyprana z jakichkolwiek emocji.
W tej chwili nie wiem czego chcę. Postawiłam sobie cele które jeszcze kilka godzin temu pragnęłam realizować. Teraz nie mam ochoty na nic.
"Miałaś być tu ze mną..a to kurwa szkoda"
Miałam być z Tobą. To nie moja wina, że ty nie chciałeś być ze mną.
Domyślam się, że jeszcze długo nie wyrzucę tego wszystkiego z pamięci. Zdecydowanie był wyjątkową osobą.
Mam ochotę rozwalić mu twarz. Cegłą. Sprawić, żeby go nie było.
Jak już pisałam..Same pozytywne emocje.
Tym akcentem zakończymy.
Idę kogoś rozwalić.
Dziękuje, dobranoc.
 

 
Czas zapomnieć, że istniałeś..
Otworzyłam nowy rozdział w życiu.
Lepszy rozdział.
W którym wszystko się pieprzy.
Więc dlaczego wracam do wspomnień? Do starych chwil które wywołują u mnie łzy?
Jestem pojebana.
Nie umiem być szczęśliwa.
Sama nie wiem czego chce. Potrzebuje rozmowy. Ale nie umiem rozmawiać.
Jestem pojebana.
Chce jego ale nie potrafie nawet się o to postarać.
Co mnie ze mną dzieje?
Boje się.
Chce wyrzucić z siebie wszystkie emocje. JAK?! JAK KURWA?!
Ludzie postrzegają mnie jako małą i cichą. Nie mają wglądu do środka. Nie widzą tego co się we mnie dzieje.
Uwielbiam z nim żartować, rozmawiać, dyskutować. Tak samo jak z przyjaciółmi. Ale ile można wytrzymać?
Wytrzymać z czym? Z udawaniem, że jest zajebiście.
Czy to normalne, że nienawidzę wracać do domu?
Zostaje sama z myślami i nie wytrzymuje.
Potrzebuje być wśród ludzi.
Potrzebuje zapomnieć o problemach.
Potrzebuje ludzi.
Potrzebuje jego.
Czasem marzę, że to...to wszystko nie dzieje się. Że to tylko zły sen który mnie męczy.
Chce zniknąć.
Ktoś mi w tym pomoże?
 

 
Siedze sama w domu. Nie ma nikogo z kim można porozmawiać więc biję się z własnymi myślami.
Znowu jest źle.
A miało być tak pięknie.
Miałeś być ze mną.
Nie wyszło. A to kurwa szkoda..
Sprawia mi radość samą obecnością. Dziś nigdzie go nie było. Przykre bo z niczego się tak nie cieszę jak z tego widoku.
Choć chwilkę.. Ale zawsze coś.
Pierdolić miłość!
Nie ma miłości! Jest tylko niemiecki *.*
Moje życie to chaos.
Jeden pierdolony chaos którego nienawidze.
Nie potrafię nad nim panować.
Nie potrafię o nim mówić.
Znudziło mi się życie. Dlaczego nie możemy go tratować jak zabawek w dzieciństwie? Te zbyt trudne chowamy do skrzyni, tymi zabawnymi bawimy się przez chwile a zostają tylko te które pokochamy.
Nie rozumiecie mnie prawda? Ciężko z tym. Ale to da się pojąć.
Mam ochotę płakać ale nie umiem. Chciałabym się rozryczeć i wyrzucić z siebie emocje.
Żaden człowiek, papieros, uśmiech, czyn, gest mi nie pomoże.
Życie powinno być jak żarcie. Sami wybieramy co chcemy jeść więc powinniśmy też wybierać w uczuciach a także wydarzeniach, chwilach, momentach.
Czuję się bezradna, zagubiona, bezużyteczna. Jestem smutna, zmęczona przygnębiona, zirytowana, drażliwa. Życie kojarzy mi się tylko ze stresem. Nic mi się nie chce, nic mnie nie cieszy.
Ja już sama nie wiem czego chce, oczekuje.
Proszę tylko jedno. Dajcie mi zniknąć.
Zniknąć z tego świata. Obudźcie mnie za kilka lat.

Nie potrafię panować nad własnym życiem.
No i się popłakałam.
Fuck.
Niby proste słowa, łatwo to wszystko napisać, siedzi mi to w głowie. Bez problemu wszystko się przepisuje. Ale jednak kiedy pisze się o sobie, o swoich uczuciach, o swojej niechęci do życia jest ciężko.
 

 
Nie ma we mnie jakiejkolwiek siły. Źle się czuje.. Na szczęście mama dziś mi odpuściła szkołę.
Siedzę owinięta w koc i oglądam Toma i Jerrego :3
Nie mam nawet siły pisać tej notki ale chcę.
Papierosa nie potrafie utrzymać w ręce.
Łeeh.

Porozmawiamy o dzieciństwie?
Każdy ma jakieś przyjemne wspomnienia. Zabawy na dworze, bajki.. Zawsze coś nam przypomina o tym przyjemnym czasie w naszym życiu.
Ale są też wspomnienia które powinny iść w zapomnienie.
Ja mam wiele takich wspomnień. Moje dzieciństwo było różnorodne. Raz kolorowe..a raz przepełnione alkoholem.
Nie jestem z rodziny patologicznej. Nic z tych rzeczy. Mam cudowną, kochaną mamę i genialnego ojca który niekiedy zapominał o umiarze.
Wstyd mi za to. Przykro mi kiedy o tym myślę ale przeszłości nie zmienię.
Ważna jest teraźniejszość i przyszłość. Tak?
Teraźniejszość też nie należy do kolorowych. Ale najważniejsze są te krótkie chwile które dają nam szczęście które sprawiają, że nasze życie jest jednak kolorowe. Tego się trzymam. Cieszę się z tych krótkich, bardzo przyjemnych chwil. Z rodziną czy przyjaciółmi.
Jak na razie jest dobrze. Tylko jeszcze nie wiem pod jakim względem.
Nie chce mi się nic. Nie chce mi się żyć. Nie chodzi mi o samobójstwo. Po prostu nie mam na nic ochoty. Moje uczucia i myśli bardzo mnie przytłaczają.
W moim życiu panuje chaos. To nie jest dobre. Ale moje życie to ja. Ja jestem chaotyczna. Nie wiem czego chce od życia, czego pragnę, o czym marzę. A to mogłoby mi pomóc normalnie funkcjonować.
Jest jedno marzenie. Ale o marzeniach się nie mówi tak? No to ja wam nie powiem, że marzę o miłości. O związku. O facecie. Nie dowiecie się tego.
Cwana jestem.
Miłość to jest to co dodało by mojemu życiu koloru (a dokładniej niebieskiego) co nadałoby mojemu życiu dodatkowy sens.
Na razie to tyle. W sumie sama nie wiem o czym jest ta notka. Miało być o dzieciństwie a powstał chaos. Nie wiem co chce wam przekazać.
Teraz sobie znikam do lekarza
 

 
Dzień któryś z kolei: Śniło mi się, że zabiłam swojego przyjaciela.
To znaczy nie przyjaciela. Jak mam nazywać osobę która w jednej chwili ode mnie odeszła a była cholernie ważna? Zraniła przy tym mojego najlepszego przyjaciela.
Oo.. Już wiem! Zwykły ch*j.
W sumie gdyby teraz był obok potraktowałabym go jak w śnie.
Czytaj: Skończyłby ze zmiażdżoną głową i oderwanymi kończynami.
NIE POPIERAM BRUTALNOŚCI..
Tej delikatnej oczywiście.
O czym mam pisać?
Potrzebuje spotkania z weną.
Kartka i długopis nie wystarcza. Komputer też nie.
Ciężko opisać swoje uczucia jeśli sami nie wiemy co czujemy.
Dzisiaj chyba jak każdy wybrałam się na cmentarz. Byłam tam 5min. a i tak ogarnął mnie smutek. A podobno wcześniej byłam szczęśliwa.
Przybiło mnie to miejsce.
Ludzie są, a później ich nie ma. Idą w zapomnienie. Raz do roku ktoś posprząta ich grób..a niekiedy nawet tego nie.
Znowu łapię doła. Nie powinnam myśleć.. to mnie unieszczęśliwia.
Nie, nie jestem dziwna. Po prostu zastanawiam się nad wszystkim, tworze różne możliwości. Sama sobie zadaje ciosy.
Głupia ja. Bardzo głupia ja.
Przeciętny człowiek wypowiada 4 kłamstwa dziennie, 1460 kłamstw rocznie i 88tys. w całym swoim życiu. Najczęściej wypowiadane kłamstwo to "czuje się dobrze" .
Nie wyczerpałam swojego dzisiejszego limitu więc uznajmy, że czuję się dobrze. ;3
Muszę się wyspać.
Dobranoc <3
  • awatar Samobójca †: Jesteś zupełnie taka, jak ja. ( no bynajmniej podobna w sensie charakteru i uczuć).. znam ten stan, kiedy myślisz, a nie wiesz co z tymi myślami zrobić.. zastanawiam się, co będzie jutro.. jak sobie poradzę z kolejnymi trudami, których coraz to bardziej przybywa.. czy to zycie ma sens? sądzę, że dal osób, które kochają i są kochane widzę jakąś iskrę nadziei, ale co z tymi ludźmi, któzy są niekochani, nieakceptowani przez świat i społeczeństwo. w takim razie co ze mną? mam czekać na cud, czy łudzić się że kiedykolwiek będzie dobrze. apropo kłamstw to ja nie kłamę 4 razy dziennie, tylko ok 20 razy.. cały czas i bez przerwy.. wydaje mi się, że wstąpił we mnie jakiś demon.. mam podejrzenia , że to ta samotność wplotła się w moje życie i nie chce uciec. dziwne uczucie..
  • awatar Gość: Bardzo ciekawa notka. Masz dystans do siebie co jest fajne. Nadmiar myśli= coraz więcej powodów do nerwów. Nie analizuj tak wiele, a będzie lepiej ;)W życiu najłatwiej iść zasadą, która bez kitu się sprawdza: Miej wyjebane, a będzie Ci dane." Trzymaj się, pozdrawiam ;)
  • awatar ⊱PaniTysiaczkowa⊱: wiesz.. im wiecej myślisz tym wiecej znajdziesz powodów dlaczego nie jest dobrze.. ja też musze sie wyspać.. dobranoc;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Muszę pisać.
Pisać by żyć. By jakoś żyć.. To mi daję ulge, spokój, chwilowe wyciszenie.
Ostatnio wszystko się pieprzy. Mam ochotę wyłączyć się od świata. Od ludzi, słów, czynów.. Wszystkiego co na ten świat się składa.
Niby nic się nie stało. Niby nic.. A jednak jest źle. Nie potrafię sobie poradzić. Jeszcze kilka miesięcy temu sięgnęłabym po żyletkę.
Teraz jest dobrze. Nie, nie jest. Zaprzeczam sama sobie. Ale zamierzam to wszystko jakoś ogarnąć bez samookaleczenia.
Boli mnie głowa od ciągłego płaczu. Nie mam pojęcia o czym pisać. Ale chce tego. Czuje, że muszę. Tutaj mogę wyrzucić z siebie wszystko bo po pierwsze nikt nie czyta tych wypocin oprócz jednej kochanej osóbki a po drugie nikt mnie nie zna więc nikt mnie nie osądzi.
Dlaczego w takich chwilach jak ta zamiast podnieść się na duchu ja bardziej się dołuję?
Mam ochotę włączyć sobie najbardziej depresyjne piosenki i zakopać się pod kołdrą. Zamknąć się na świat. Zapomnieć o wszystkich.
Nie mam pojęcia czego oczekuję, czego pragnę, co mam robić. Stoję w miejscu. W sumie mam wsparcie tylko jednej osoby.
Przyjaciele..są tak blisko a jednak brak mi odwagi by się przed nimi otworzyć.
On. On nic nie wie, nie zauważa. Ma nadprzyrodzoną moc. Wywołuje szczery uśmiech, podnosi mnie na duchu. Nieświadomie. A jednak..Teraz gdy bardzo tego potrzebuje jego nie ma. Ale nie mogę tego oczekiwać. Przecież jestem tylko jego koleżanką.
Co ja mogę zrobić? Jestem bezsilna w tym wszystkim. Pozostały mi tylko łzy...Dużo łez.
Znowu ryczę.
F U C K .
Nie zmienię tego, że przyjaciel okazał się zwykłym chujem a matka we mnie nie wierzy. Nie zmienię tego, że bardzo mnie to rani.
Więc co ja mogę zrobić?
Jest chujowo i niestabilnie.
Jest źle. Ale nie potrafię tego powiedzieć na głos. Nie potrafię zawołać o pomoc. Nie chce.. Nie chce by ktoś się nade mną pastwił i mówił jak mu przykro.
Chcę wziąć się w garść i pokazać, że potrafię.
Sama jeszcze nie wiem co.
Jestem przepełniona smutkiem, żalem..
Zastanawiałam się jak tą melancholię nazwać jeszcze. W internecie wpisałam synonim i wyskoczyła depresja...Ale chyba tak źle ze mną nie jest.

Relacje na bieżąco. Pojawił się on..i znów jest lepiej. Na chwile. Może troche dłużej.
Ale nie można chyba żyć od rozmowy do rozmowy.
Ja nie mogę tak żyć. Chce czegoś więcej..
Tylko chcieć nie zawsze znaczy móc.
  • awatar Samobójca †: wiesz co Ci powiem? zajmij się sobą i uporządkowaniem swojego życia, choćby małych gestach. postaw na siebie! nie daj się zabić, ani stłuc jak podróbka szkła. pisz, coraz więcej.. to pomaga, naprawdę..
  • awatar I hate to live.!: Powiec ci że czasem tez tak mam płacze dlatego ze nie chce życ czasami to ja nawet nie mam pojęcia czemu płacze czasem mysle ze chciałabym umrzeć ... ale nie robie tego.. ze względu na rodziców i chłopaka ;/ 3majsie :) kiedyś będzie dobrze
  • awatar Paranoja: @Mrosiek ^.^: A co w tym świetnego? :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Sobotni poranek w kuchni z gorącą kawką i laptopem. Czego chcieć więcej?
Porozmawiajmy o ludziach.
Najbardziej skomplikowany i burzliwy temat. Bo jacy są ludzie?
Każdy z nas obraca się w innym towarzystwie i powie coś innego do pozostałych.
Ale pozostaje jeszcze cała reszta, którą już troche trudniej zrozumieć.
Nie mówie tu o tzw. "mocherowych sąsiadkach" bo to, to jest temat..grrrr. Nope.
"Jeśli urządzasz imprezę to zrobi Ci wojne bo o 20 śpi, ale widzi jak wracasz naj*bany o 3 rano"
Gdyby wiedziały jak posługiwać się kamerą były by zamontowane w każdym koncie naszego korytarza.
True story bro.

Egoistyczne maszyny bez uczuć.
Tak bym określiła 60% osób które mnie otacza.
Staram się być inna. Ale świata nie zmienię. Ludzie będą widzieć tylko czubek własnego nosa, dogadzać będą tylko sobie.. w sumie dobrze, że to się jeszcze na seks nie przerzuciło. Nie myślą o innych, o ich uczuciach.
Narcystyczni też są. Dostrzegać własne piękno które tak właściwie nie jest nawet pięknem? Uroczo.. nie zaprzeczę.
Ludzie są dla mnie zagadką. Chce ich rozgryźć choć wiem, że to zajęcia na lata ale kiedyś mi się uda.
Obojętność, dwulicowość, nieszczerość, poczucie wyższości nad innymi, brak tolerancji, zazdrość, ignorancja..
Mogę wymieniać godzinami.
Narzekają na to jaki świat jest okropny. A mają świadomość, że sami go takim stworzyli.
"Nie ma nic złego w kochaniu tego, kim jesteś"
Kochać siebie? Łeeh. Nie, nie. To nie dla mnie. Akceptacja to jest dobre słowo. Ale są wady. A wad nie można pokochać bo stajemy się człowiekiem nie przystosowanym do kontaktu z innymi. Nad wadami trzeba pracować. A wszystko się da jeśli choć odrobinę się tego chce. Troche siły i wiary w siebie.

"Nie ma chyba na świecie człowieka bez wad
Bowiem wchodzą one w skład ludzkiego charakteru "
  • awatar Taste My Feelings / Mo.: Świetne... Zgadzam się :) Choć zamieniłabym 60% na jakieś 85%...
  • awatar Gość: Ey sorry ale my nie żyjemy w idealnej bajce . ;c Żyjemy w świecie gdzie sa przykrości i jest mało radośc ; c
  • awatar Gość: :) podoba mi się to :))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zrób coś dla mnie.
Przyjdź i zostań bo bez Ciebie jest mi źle.
Nagle wszystko staje się złe.
Zależy mi i czuje to z każdym razem gdy Cię widzę. Jednak boję się wykonać pierwszy ruch.
Chyba nikt nie wywołuje u mnie TAKIEGO uśmiechu samą obecnością.

Ale dziś nie o tym.
"Są momenty dla których warto żyć"
"Wyznaczaj sobie cele i wspinaj się na szczyt"
"Dawaj z siebie jak najwięcej, oczyszczaj swoje serce"
Pajujo-Momenty. Pokochałam to.
Już dawno nie słyszałam tak inteligentnej polskiej piosenki.
W miare możliwości oczywiście.
Pozostańmy przy tych momentach.
Czy warto sobie odbierać szczęście i przyjemność ze strachu?
Ja długo rezygnowałam bo bałam się bólu, tego, że ktoś mnie skrzywdzi. Ostatnio mówie sama do siebie (mam świadomość, że to się leczy)
"czas zrozumieć samą siebie i dowiedzieć się czego tak na prawde oczekujesz od życia, od siebie czego pragniesz i dążyć do tego. Walcz o szczęście dla siebie."
Ja jestem dla siebie nie ważna w momencie kiedy moi przyjaciele mnie potrzebują. Ale czuje, że to czas kiedy mogę powalczyć o ten moment dla którego warto żyć.

Nie myśl, że nie kocham
Lub, że tylko trochę
Jak cię kocham, nie powiem, no bo nie wypowiem
Tak ogromnie bardzo jeszcze więcej może

Słucham tej piosenki w jego wykonaniu po raz 40 i wciąż wywołuje u mnie uśmiech mimo, że jest taka smutna.
 

 
Noc z piątku na sobotę obyła się bez snu. Chyba. Kiepsko u mnie z pamięcią.
Choć w sumie.. Ciemność. Dużo ciemności. Czy można uznać to jako sen? Pamiętam tylko jeden jasny punkt który ani trochę się do mnie nie chciał zbliżyć. Freddie Kruger też tam był. Tak bardzo nie chce znowu zaczynać tej przygody..
Noc 3: On i przyjaciele. Zdrada. Ból i płacz. Co dokładniej? Nie jestem pewna. Pamiętam krzyk. Jego krzyk. Czego chciał?

Mam nadzieje, że tej nocy będzie lepiej. Że w końcu coś zapamiętam.
Chce zapanować nad snami. Będzie ciekawie...oj będzie.

Z serii Loretta doradza:
Wspomnienia do póki są dla nas przyjemne warto do nich wracać. Coś co wyrządza nam ból powinno pójść w zapomnienie by nas nie ograniczać by pozwolić pójść do przodu. Spróbuj...
Jeśli Tobie to nie przeszkadza nie masz co zmieniać. Najważniejsze byś ty żyła w zgodzie ze sobą i lubiła samą siebie.
 

 
Czuje, że przyszła jesień.
Siedze cały dzień w piżamie, wcinam lody które popijam gorącą herbatką. Nie ukrywam, że jest mi przyjemnie.
Teraz powinien być tekst, że nienawidze poniedziałków, że jutro do szkoły, że źle..
Dziwne. Bo ja się cieszę.
Nie zamierzam pytać czy znacie to uczucie kiedy z uśmiechem na ustach idziecie do szkoły bo mnie wyśmiejecie. Ale ja na prawde to lubię. No dobra, żeby nie było zbyt pięknie. Lubie przerwy. I lubie jego.
Czasami wystarcza tylko jeden sms, tylko jedna osoba, tylko jeden uśmiech by poczuć się szczęśliwym.
Więc wyobraźcie sobie ile szczęścia muszę mieć w sobie gdy idę korytarzem, odpisuje na sms od niego i nagle z nikąd słysze jego roześmiany głos który coś do mnie wykrzykuje.
Tylko jednej osobie miałam odwagę o nim powiedzieć. Tak właściwie sama nie wiem o czym.. nie kocham go, nie jesteśmy razem ale jednak wywołuje we mnie takie pozytywne emocje..Tylko ona czyta te durne wpisy na pigerze więc tak tylko chciałabym jej podziękować, że słucha mojego marudzenia i mimo, że zapewne rzyga już imieniem XYZ to dzielnie przytakuje.
Kocham Cie i jakiś tam kolor mi Ciebie nie zastąpi ♥_♥
Uwielbiam twoje fochy i jak grozisz ludziom taboretem.
Mieszkasz daleko ale stałaś się dla mnie tak bliską osobą.
  • awatar Gość: Świetne, takie słodkie :)
  • awatar Gość: Fajowe <33
  • awatar Gość: zajebiste...:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Kto przestaje być przyjacielem, nigdy nim nie był"
W sumie zaraz do tego przejdziemy.

Ostatnio zastanawiam się czy nad ludzką psychiką. Skąd wiemy, że to co nas otacza, to co się dzieje jest prawdą? Może teraz siedzisz w psychiatryku. No..wyobraź sobie cztery białe ściany. Twoja wyobraźnia działa. Kreuje nowy świat w którym jesteś wolnym człowiekiem.
To w sumie nie ważne. To nie ma nic wspólnego z dzisiejszą notatką..Chyba.
Chce spróbować świadomego snu. Zaczne od zapisywania każdego z nich.
Noc 1: Freddie Kruger zamordował wszystkich moich znajomych.
Czy to jest normalne? Znów powraca do mnie w snach.. a tak się cieszyłam, że się od niego uwolniłam. Czuje, że krwawy romans we śnie znowu powraca i to mnie martwi dlatego pragne nad tym zapanować.

Odbiegłam od tematu.
Wracając..
Przyjaciel. Dla wielu jest to przyjemny temat, a jeszcze przyjemniejsze jest gdy możemy powiedzieć "Tak. Mam przyjaciół na których zawsze mogę polegać"
Ale niekiedy zawodzą prawda?
Niekiedy nie dostrzegają naszego nieszczęścia, bólu, smutku. Dlaczego?
Mogę bez problemu odpowiedzieć na to pytanie.
Nie wiedzą, że potrzebujemy tej pomocy a nie potrafimy powiedzieć o tym na głos.
A może to po prostu pie*doleni egoiści którzy nie zwracają uwagi na nasze uczucia?
Mam tu na myśli tych którzy odchodzą.
Dużo takich "przyjaciół" ode mnie odeszło. Dzięki nim miałam problem z zaufaniem ale dzięki jednej poznałam tych których kocham, ubóstwiam i są dla mnie najważniejsi.
Wiesz jak to jest móc rozmawiać z kimś o wszystkim, dzielić się poglądami, marudzić?
Przyjaźń jest dla mnie najważniejsza w życiu. Gdyby nie ludzie którzy dają mi szczęście, w których mogę mieć oparcie, ze wzajemnością oczywiście życie nie byłoby aż tak przyjemne.

Przyjaźń to także.....posiadanie idiotycznych zdjęć drugiej osoby poprzez szantaż nigdy się Ciebie nie pozbędzie
 

 


Może jeszcze Cię nie kocham..
Może i nie będę miała szans.
Ale w końcu mam odwagę, żeby spróbować.
Zawsze wydawało mi się, że pokochałam i chciałam mieć przy sobie, na własność tego chłopaka.
Teraz sytuacja jest całkiem inna.
Polubiłam Cię, ale nie pokochałam, uwielbiam z Tobą rozmawiać, przesiadywać na przerwach, dyskutować, żartować ale nie chce Cię na własność. Myślę o Tobie ciągle.
Wyobrażam sobie nas.
Widze Cie na drugim końcu korytarza. Czuje jak robi mi się gorąco, jak próbuje zapanować nad myślami by nie palnąć nic głupiego. Mijamy się. Jest mi przykro bo nawet nie zwróciłeś na mnie uwagi. Kolejna przerwa. Przychodzisz się przywitać, wszyscy dookoła znikają. Jesteśmy tylko my a gdy tylko odchodzisz ja w myślach odtwarzam całą rozmowę i karcę się za te durne teksty.
Dziwnie na mnie działasz.. Niby jesteś mi obojętny a jednak nie.
Ty rozdajesz karty.
Czekam na kolejny ruch i wiem, że się podpasuje.
A wmawiałam sobie, że facet nie jest mi potrzebny.
Namieszałeś mi w życiu ale wcale mnie to nie smuci.
Wiem, że jesteś inny niż wszyscy. I wiem, że mówiąc to jestem obiektywna. Wyróżniasz się. Inny charakter, styl bycia.
Wyjątkowy?
Nie wiem. Ale cholernie namieszałeś mi w głowie.

Ty wciągasz, jak narkotyk, bezwzględnie uzależniasz.
Co dzień Ciebie zażywam i nie mogę przestać.

Dlaczego wciąż o Tobie myślę, wciąż jesteś w snach?
Dlaczego gdy Cię nie ma cały świat traci blask?
Dlaczego między nami więzy postawił los?

Z tym, że to jeszcze nie miłość.
 

 
Zastanawiam się o czym napisać.
Zaniedbałam troszkę tego "bloga"
Nie lubię być monotematyczna.

Więc może ludzie?
Bardzo ciekawy gatunek, który opanował Ziemię.
Czy tylko ja uważam, że jesteśmy bardzo dziwnymi stworzeniami?
Każdy z nas chce być wyjątkowy w swej prostocie, wyróżniający się tymczasem zlewając się z tłumem.
Może i niektórym odpowiada takie życie...
Oczywiście nie twierdzę, że jestem super zajebistą, charyzmatyczną osobą którą wszyscy znają i podziwiają bo wyjątkowa (uznajmy, że jestem skromna)
Ale może zajmijmy się tematem.
Ludzie są albo egoistami albo altruistami. Tylko tak właściwie co jest lepsze? Ja jestem typową altruistką ponieważ cieszy mnie szczęście przyjaciół ale niekiedy zapominam o sobie, niekiedy zapominam o swoim szczęściu. To nie jest ich wina. Po prostu miłość do nich sprawia, że zawsze będą na pierwszym miejscu.
A ja? Ja walczę o 3 miejsce z lodówką.
Nie poruszam tematu cech pod względem idealności bo takiej osoby nie znajdziemy nigdy.
Mam nawet na to cytat. Jeden z ulubionych "Nie ma ludzi idealnych. Idealność to cecha którą nadajemy ukochanej osobie"
Ale ostatnio spotkałam się z przykrą sytuacją gdzie mój altruizm i szczerość spotkały się z brakiem akceptacji.
Zdziwienie? Cóż.. Kiedy staramy się komuś pomóc na siłę to nigdy nam to nie wyjdzie.
Każdy z nas pieprzy, że szczerość wobec drugiego człowieka jest najważniejsza a kiedy już się na to zdobędziemy to co? Foszki, foszki, foszki. Oczywiście żartuje. Nie należę do osób sztywnych..Chyba.
Ale ludzie lubią słuchać tylko tej przyjemnej prawdy. Jest ktoś kto odpowie mi dlaczego? Bo ja sama nie wiem. Dlaczego ludzie słysząc, że popełniają błąd ignorują to?
Każdego dnia staram się być lepszym człowiekiem. Nie zawsze mi to wychodzi a w dodatku ludzie tacy jak Pan XYZ którzy gardzą moją szczerością i próbą pomocy podcinają mi skrzydła.
Nie ukrywam, że to przykre. Żebym ja źle pomagała...ale tu chodzi o to, że ja pomagałam.

Przejdźmy dalej.
"A posłuchaj mnie, uważnie człowieku.
Powiem Ci jak to jest, być sobą w XXI wieku."
Dlaczego tak bardzo nie chcemy przyznawać się do swojego prawdziwego ja?
Często spotykam się z tym, że ludzie udają, kłamią, wymyślają by móc być na równi z innymi.
"Jedni Cię kochają, drudzy nienawidzą."
Grubson-geniusz.
Jak to jest z tą nienawiścią? Dlaczego ludzie nie akceptują, nie lubią drugiej osoby? Bo co? Bo jest inna. Rozumiem ktoś nas denerwuje...Ale od razu pałać nienawiścią?
Oczywiście nie mówię tu o sytuacjach "Ja Ci tylko zabiłem matkę. Jak możesz mnie nienawidzić?" Tylko coś w stylu "Połamałem Ci kredkę ale to nie powód, żeby mnie nienawidzić"
Niestety... Są ludzie pokroju Pana XYZ którzy nienawidzą za nic. Przykro mi jest obracać się w "takim" towarzystwie.
Najważniejsze jest to by doceniać tych którzy są z nami za to "prawdziwe ja"
Bo ludzie zawsze znajdą powód do nienawiści.

To nie życie jest brutalne moi drodzy..
To my !
  • awatar Gość: Ciekawy blog, fajnie go prowadzisz, ostatni post też było miło poczytać :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
-Przyłożę się do prowadzenia pingera- mówiłam.
-będę dodawać często notki- mówiłam.
I znowu zaniedbałam.
F U C K .
Brak mi tematów więc jeśli chcecie o czymś podyskutować bądź poznać moje zdanie piszcie w komentarzu.
Potrzebuje weny.
Nie chce być monotonna.
Nie chce wiecznie pisać o miłości.
Miłość jest durna.
Whatever.

Moja cudowna Panna K. podrzuca mi tematy ale ja już postanowiłam.
Aborcja!
Tak. Jestem normalna.
Wytłumaczcie mi jak to jest, że ludzie uprawiają seks na potęgę bez zabezpieczeń a później nie biorą za to odpowiedzialności. Nie mówie, że mają sami sobie leczyć choroby weneryczne. Ale zabijać dziecko bo dziewczynie nie podobał się kolor tabletek antykoncepcyjnych? Albo facet nie chciał się przejść do sklepu całodobowego po prezerwatywę? Czym to dziecko sobie zawiniło? To wina tylko i wyłącznie nie odpowiedzialnych rodziców.
Niektórzy z was powiedzą, że to nie dziecko tylko płód. Z punktu widzenia lekarza tak. Z punktu widzenia prawdziwego rodzica to jest mała przepełniona miłością istotka która raz na zawsze odmieni ich życie.
Rozumiem przypadki typu gwałt. Kobieta nie chce nosić w sobie...tego. Nie chce mieć nic wspólnego, nie chce tego rodzić. Ok. Aborcja w takich przypadkach wg. mnie jest dopuszczalna.
Ale jeśli dwoje ludzi nie jest gotowe na dziecko to dlaczego je zabijają? Przecież można je urodzić, oddać do adopcji. Istnieje pewnie tysiące ludzi którzy chcą mieć dzieci a nie mogą.


Cześć Mamo, to ja... Tak właśnie wyglądałem, kiedy... no wiesz, powiedziałaś, że nie dasz rady, że nie teraz... i kupiłaś te tabletki, które sprawiły, że cichutko umarłem w Tobie... Trochę mi smutno, bo tak bardzo chciałem Cię mocno kochać i przytulać, chciałem żebyś była ze mnie dumna, tyle rzeczy chciałem z Tobą robić! Teraz to już nieważne... Chciałem Ci tylko powiedzieć, że Ci wybaczam, i wciąż Cię kocham. Do zobaczenia Mamusiu, będę na Ciebie czekać!
 

 
" Z miłości leczy tylko śmierć " - piosenka "Big Love" Ady Szulc.
Zakochałam się w jej głosie, w tej piosence, w tym filmie. Już dawno.

Jak najbardziej dla mnie ten cytat to sama prawda. No bo znacie inne lekarstwo na miłość? Ja nie.
Chciałabym.
Dlaczego? Może i to jest cudowne uczucie. Te motylki w brzuchu, to szczęście...to co jest nie do opisania.
A może to ja nie potrafię go opisać bo nigdy takowego uczucia nie zaznałam?
Owszem potrafię kochać. Bo pokochałam. Ale jedyne co mi pozostało to ból. Nie stałam się przez to zgorzkniała, nie obraziłam się na mężczyzn, nie przestałam kochać, nie wyzywam zakochanych. Nie jestem jak inne "singielki" ( w sumie..ładne określenie "wolne z wyboru - czyli te które nie potrafią sobie nikogo znaleźć ).
Zakochałam się. Zaczęłam kochać..tak inaczej. Nie tak jak mamę czy tatę.
I teraz wyleczyć mnie z tego może tylko śmierć.
  • awatar Gość: Prawda,jeśli kogoś/coś na prawdę kochasz,to nigdy się od tego nie uwolnisz...
  • awatar Decentracja: @oparzeni: Ale ja nie stwierdziłam, że kocha się za coś. Tylko, że miłość i ból są nierozłączne.
  • awatar oparzeni: Witam.Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie pozwól, żeby żyletka stała się twoim przyjacielem. Wspieraj tych dla których już się stała - Butterfly project. Uczestniczę, wspieram, pomagam. Mój motylek nie ma jeszcze właściciela. Jest dla was wszystkich. Jeśli ktoś ma ochotę na rozmowę wystarczy jeden komentarz. Dam namiary.
  • awatar Lenqq ♥: Też uczestniczę, jestem zadowolona on naprawdę pomaga :)
  • awatar Gośka.: Super ;) Zapraszam żeby mnie obserwować odwdzięczę się tym samym ! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zakochałam się w tym obrazku.



Ale szczerze.
Kto z nas nie patrzy na wygląd?
Owszem ważniejszy jest charakter.
To ma trochę wspólnego z tematem który podsunęła mi moja dupa.
Hejterstwo.
Jesteś gruba-hejtują, jesteś w 1 kl.gim-hejtują, nie masz markowych ciuchów-hejtują. Teraz trudno wbić się w społeczeństwo tak by akceptowali. Trudno znaleźć sobie miłość jeśli się nie wygląda, bo pierwsze wrażenie to wygląd. Nie znoszę tych słów ale muszę to napisać. Za czasów mojej mamy nie było Croppa, house, lalek barbie czy tych Monster High. Nie liczyło się jak się wyglądało, co się miało. Liczył się charakter. Teraz ludzie się wzajemnie szufladkują. Nie myślą o uczuciach drugiej osoby "jesteś gruba-spierdalaj" Dobra. Spoko. Ale w momencie gdy odwróci się do Ciebie plecami to mogę się założyć, że w jej oczach pojawią się łzy.
Ludzie często mnie tak ranią nie zdając sobie z tego sprawy. Na asku równo hejtują, w szkole równo mierzą. Ale ja już przywykłam. Nie ma łez, nie ma bólu, nie ma żalu. Jestem jaka jestem. Ja siebie akceptuje. A co oni zrobią to mnie nie obchodzi. Niech sie na mnie wyładują. Niech mają te swoje 5 minut. Mnie to nie zaboli, tą dziewczynę też nie zaboli. Ale co jak następną zaboli aż za bardzo? Za słowa i czyny trzeba brać konsekwencje. Nie każdy przyjmuje krytykę z uśmiechem na ustach. Zastanówcie się dwa razy zanim wytkniecie komuś wady. Bo może zdarzyć się tak, że już nie będziecie mogli tego naprawić.
  • awatar Gość: szkoda ze tak nie jest :(
  • awatar You are stronger than you think. ...†: Zgadzam się z tobą w 100%,przyciąga się wyglądem, ale ludzie zostają z tobą ze względu na osobowość
  • awatar Gość: Dobrze ujęte. Hejterzy mają to do siebie że hejtują by sami poczuć się lepiej. Ale gdy ktoś ich osądzi to jestem pewna że czują to samo co poczuły osoby zhejtowane przez nich.. ;c Ale zawsze znajdzie się ktoś kto pokocha i zaakceptuje to kim jesteś w 100% < 3 trzeba się uzbroić w cierpliwość i mieć głowę wysoko.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
...Ooo *.*
Ona dzwoni do niego, po tym jak się obudziła z płaczem.
On: Hallo?
Ona: Hej..
On : Co się stało? ...
Ona: Nic...tylko miałam zły sen..i..
On: I...?
Ona: Obudziłam się z płaczem,poczym zadzwoniłam do Ciebie.
On: Wszystko w porządku kochanie?
(Dziewczyna potrzebuje chwili na odpowiedź, ponieważ cały czas myślała tylko o tym śnie)
Ona: Tak..już wszystko ok..
On: Hm..
(Usłyszała jakiś cichy dźwięk i trochę się przestraszyła)
Ona : Skarbie?..
On: Co jest moja księżniczko?
Ona: Boję się! Ahh..to głupie i dziecinne...
(Chłopak zaczął się śmiać,poczym sam doprowadził dziewczynę do śmiechu)
Po 10 minutach dziewczyna słyszy jak ktoś puka do drzwi..
Ona: Skarbie..ktoś tutaj jest,będę kończyć.
On: Hej,czekaj..
Ona : Co jest?
On : Otworzysz mi drzwi?..
Ona : Co Ty tutaj robisz?
On : Nie powiedziałaś ,że się boisz? Przyszedłem tutaj żeby u Ciebie nocować i obronic, mój słodki bojący się króliczku.
Policzki dziewczyny zaczerwieniły się.
Ona : Głupek.
On : Śliczności.
Ona : Idiota.
On : Hej skarbie?
Ona : Tak?
On : Otworzysz mi drzwi?.. Zimno mi tutaj tak bez Ciebie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Z serii Lotta rozkminia.

Czym jest szczęście?
Czy ktoś z was jest w stanie powiedzieć czym jest szczęście nie używając przy tym uczuć bądź rzeczy materialnych?
Ja też nie.
Dla jednego szczęściem będzie nowy Iphone, dla drugiego tablet, auto, buty, ciuchy, seks, botox...
A dla mnie? Dla mnie to jest rodzina, przyjaciele. To mi na prawde daje szczęście. Rozmowa z przyjaciółką, żarty z mamą. Wielu z was pewnie mnie poprze i powie, że wyżej wymienione przedmioty są dla materialistów. Ale nie....Dziwne? Skoro Tobie daje szczęście twój chłopak to dlaczego komuś nie może dać szczęścia nowa torebka? Albo długi orgazm? Wiem - brzmi to dziwnie, pisze jak potłuczona. Ale taka prawda.
Dlaczego mi nie daje szczęścia miłość? Bo nigdy tego nie skosztowałam. To znaczy nie to, że rodzice mnie nie kochają. Może i mam te swoje 16 lat ale wiadomo jak każda dziewczyna chciałabym mieć chłopaka w którego ramionach czułabym się bezpieczna.
Jednakże większość facetów otaczających mnie to albo rodzina....albo spierdalają na drzewo.
Jest przy mnie dwóch wspaniałych...ale jeden jest gejem a drugi jest dla mnie jak brat. I cholernie cieszę się, że ich mam. Oni są cząstką mojego szczęścia. Mówią, że nie można prawdziwej przyjaźni znaleźć w internecie. A ja znalazłam brata. Znalazłam też żonę. Oboje potrafią w jednej chwili sprawić, że z agresji do wszystkiego, nawet niewinnego długopisu głośno się śmieję.
Dla Ciebie szczęściem jest gdy przytulasz swojego chłopaka, psa czy jesz. Ja czuję szczęście gdy wracam zmęczona ze spaceru z dwóją przyjaciół i zasiadam przy komputerze by móc rozmawiać z kolejną dwójką. Gdy mama daje mi buziaka na dobranoc.
To dla mnie szczęście.


Tak troszkę bez ładu i składu ale piszę to drugi raz i nie mogę się skupić.
  • awatar Gość: Jak to nie zaznałaś miłości ? Ja cię kocham całym moim serduszkiem < 3 Dzieli nas jedynie 500 km ale gdyby się coś stało (odpukać), to daj mi tylko 8h i jestem przy tobie :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Szybki wpis i mykam nad jezioro.
Ogólnie to jestem w szoku, u mnie jest już 214 odwiedzin, a na pingerze - blogu który po prostu ubóstwiam tylko ponad 130 . Więc wszystkich chciałabym serdecznie zaprosić: http://intymniejsza.pinger.pl/
Dziewczyna ma talent do pisania

Myślałam, że już mogę się z czystym sumieniem odciąć od tematu homoseksualistów, ale podałam link do pingera pewnej osobie i znowu mi namąciła
Chodzi o dzieci w związkach homoseksualnych. Ona mówi stanowcze nie i ja ją rozumiem.
Mam świadomość, że dziecko w takiej rodzinie może być dobrze wychowywane ale w zamian za to może być wyśmiewane w szkole, wytykane palcami.Ale teraz zastanówcie się...Czy tylko z tego powodu może być wyśmiane? Jeśli dziecko ma nadwagę..a w takiej sytuacji byłam długi czas ja i teraz jest tak z moim kuzynem. Dziecko jest grubsze od reszty. Wtedy też jest wytykane palcami, wyśmiewane. Wiem bo ja przez to przechodziłam, teraz przechodzi przez to ten mały. A szczerze mówiąc ja mam na tyle mocną psychikę, że wolałabym mieć rodziców gejów czy tam lesbijki i, żeby się ze mnie trochę pośmiali niż tak jak miałam i mam teraz. Mogę pochwalić się cudowną mamą, aniołem wręcz, cudowną babcią, zgryźliwym bratem który jest bardzo ambitny...Ale nie mogę pochwalić się ojcem. Przez całe moje dzieciństwo sprawiał problemy. I mimo, że od zawsze jestem jego "oczkiem w głowie" to i tak mam do niego niechęć za to ile bólu sprawił mi gdy miałam zaledwie 6,7 latek.
Także moim zdaniem niekiedy na prawde lepiej powierzyć dzieci parze homo niż hetero Ale to moje zdanie wyrobione na moich doświadczeniach.
 

 
jak wygląda perfekcyjny związek według ciebie?
wygłupiać się jak małe dzieci.
rozmawiać jak najlepsi przyjaciele.
zachowywać się jak przyszła para młoda.
chronić siebie jak rodzeństwo.
i wzajemnie ufać sobie ponad wszystko.
 

 
Pytanie od czytelnika/czytelniczki:
Poznanie takiego uczucia prowadzi do tęsknoty za nim. A co jeśli nie jest możliwe ponowne jego doświadczenie ?
(Wpis pt. "zasypiać i budzić się przy Tobie )
Przyznam szczerze rację, ale jestem zdania, że wszystkiego trzeba skosztować w życiu. A tym bardziej miłości. Trzeba walczyć o tę miłość tak by można było ponownie doświadczyć tego wszystkiego. Nawet jeśli uczucie byłoby jednorazowe nie warto spróbować? Skosztować? Sprawdzić jak to jest? A nóż widelec byłoby to coś pięknego. Nie można ze strachu na ból czy tęsknotę rezygnować z przyjemności ; )
 

 
Siedze i myślę o czym pisać. Nie chce być monotematyczna, myślałam, żeby poruszyć religię. Ale nie chcę nikogo obrazić.
Jestem nie wierząca i nie zamierzam się z tym kryć. Co do chrztu nie mogłam nic powiedzieć, na komunię się zgodziłam bo piękna suknia ale z bierzmowania zrezygnowałam. Od długiego czasu mówię stanowcze NIE kościołowi i bzdurą jakie tam wygadują.
Zdania są podzielone...Tylko denerwują mnie ateiści którzy nie wiedzą dlaczego nie wierzą a są bo to modne jednak jak mamusia każe to polecą do kościoła. Albo na Wielkanoc z koszyczkiem. Natomiast co do wierzącej młodzieży którą można tak często zobaczyć w kościele gdy starają się o bierzmowanie. A po? Gdzie są? Siedzą w parkach, chleją piwo, palą i klną ile wlezie mimo, że to "grzech".
Owszem można ze mnie zadrwić, że jestem ateistką a święta obchodzę. Ale nie robię tego bo prezenty - nie jestem materialistką. Robię to dla rodziny. Ci najbliżsi mi są bardzo wierzący. Mama która twierdzi, że wymodliła zdrowie moje i mojego brata, babcia która noc w noc modli się do Boga i z obolałym kręgosłupem niedziela w niedziele chodzi do kościoła ( nie, nie jest typowym mocherem ). Kocham ich i nie chce robić im przykrości więc w święta grzecznie siedzę przy stole, wysłuchuje ich modlitw nad jedzeniem, niekiedy powtarzam za nimi. Nie jestem pozerem. Po prostu dbam o ich uczucia i wiem jaką przykrość zrobiłabym im gdybym zaczęła się "buntować" czy robić jakieś cyrki. Ale oni wiedzą, że ja nie uwierzę, że nie mogą mnie do tego zmusić, że kształtuje własne poglądy i pozwalają mi na to. Oni nie chcą mnie ranić, a ja ich. Akceptujemy siebie.
Ja nie wierze, że Bóg nas zbawi, że pójdziemy do raju pod warunkiem, że nie będziemy grzeszyć. Nie wierzę w Adama i Ewę, Ani w to, że Bóg stworzył świat.
Temat księży aż szkoda poruszać. Wiele złych przykładów aż kuje w oczy. Ks. Rydzyk i jego Bentley. A skąd na to pieniążki? Zlizywanie bitej śmietany z kolan jakiegoś księdza. Czyżby nowa zabawa harcerska? Już nie mówie o tym, że gdyby wprowadzić podatek od tych darowizn "na rzecz kościoła" to załatałoby się dziurę w budżecie.

To by było na tyle..Nie tylko do religii chrześcijańskiej nie pałam miłością. Islam to też religia z którą nie chcę mieć nic wspólnego. Mam nadzieje, że nikogo nie urażę - to nie o to w tym chodzi.
 

 
Znacie to uczucie kiedy budzicie się obok ukochanego, całujecie jego tors, idziecie cichutko w jego koszuli do kuchni, przyrządzacie śniadanie tak by go nie obudzić, parzycie dobrą czarną kawę po czym wracacie do niego by słodkim pocałunkiem móc go obudzić? Znacie to? ......Nie, ja też nie. Ale chyba każdy z nas przyzna, że byłoby to miłe. Każdy z nas potrzebuje kochać i być kochanym. Ale nie każdy wie jak tego doświadczyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Postanowiłam jeszcze na chwilę powrócić do tematu homoseksualizmu. Bardzo lubię na ten temat dyskutować a jak na razie brak mi weny twórczej.

Jak patrzę na te tematy w internecie zastanawiam się czy to Polska jest taka cofnięta czy tak się dzieje na świecie. Owszem związki homo są tolerowane ale tylko "płeć piękna" - kobiety homo są takie seksowne bo mężczyźni tak mówią. Natomiast geji powinno się spalać na stosie. Gdzie tu logika? Akceptować powinno się wszystkich!
Niekiedy dzieci rodzin homo byłyby szczęśliwsze niż w patologicznych rodzinach hetero. Wolałabym dwie mamusie bądź dwóch tatusiów niż ojca pijaka. Wiem, że rodziny się nie wybiera. Ale ludzie powinni zrozumieć, że homoseksualiści są normalni i też mają prawo kochać, być szczęśliwi, mieć rodzinę. MIŁOŚĆ TO MIŁOŚĆ!
Już nawet nie poruszam sprawy religijnej bo mogłabym obrazić któregoś czytelnika. W gruncie rzecy jestem niewierząca i to co mówią w kościele jest dla mnie jedną wielką pierdoloną bzdurą.
Dziś to by było na tyle...
  • awatar Gość: Nie do końca się z tobą zgadzam. Tolerancja tolerancją, ale jednak na dzieci w rodzinie homoseksualnej bym powiedziała stanowcze nie. Nie chce mi się rozpisywać dlaczego. Znajdą się oczywiście pozytywne wątki takie o których wspomniałaś, ale jednak pozostanę przy swoim. Natomiast tak tolerować powinno się każdy związek Miłość to Miłość, nie ważne do kogo : )
  • awatar Come on me, let me lose control ♥: Tu Cie popieram! Człowiek to człowiek w końcu nie ma gorszych i lepszych! Fajnie że poruszasz takie tematy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Chłopak do ojca: Zraniłem dziewczynę.
Ojcec: Ok, za każdym razem jak ją zranisz to weź gwóźdź i wbij go w ścianę.
Po tygodniu cała ściana jest zapełniona.
Syn: Ściana jest zapełniona.
Ojciec: Teraz za każdym razem gdy ją przeprosisz wyjmij jeden gwóźdź.
Po tygodniu wszystkie gwoźdźcie zniknęły.
Syn: Ale tato...zostało pełno dziur.
Ojciec: Bo nie ważne ile razy ją przepraszałeś rany nigdy nie znikną.
  • awatar Gość: rather awesome image. my website - http://journal-cinema.org/
  • awatar You are stronger than you think. ...†: piękna nauka
  • awatar Gość: prawda.. wczoraj to przeżyłam.. chłopak mnie zranił i przeprosił, ale rana została..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Zastanawialiście się kiedyś co by było gdybyście nie słyszeli? Gdybyście byli głusi.. Gdybyście nie mogli słuchać narzekającej mamy, denerwującego brata, przemądrzałej nauczycielki....no i co najważniejsze muzyki.
Niekiedy chcielibyśmy być głusi. Szczególnie na słowa które zadają ciosy, które ranią. Może i byłoby przyjemnie gdyby ktoś nas wyzywał od najgorszych a my byśmy tego nie słyszeli. Ale za wszystkim idą konsekwencje. Muzyka..To co daje siłe, chęć do życia. Nigdy w życiu nie zrezygnowałabym z niej tylko dlatego, że nie chce słyszeć kliku bezuczuciowych słów.
Wszystkim polecam akcję Musicforlife. Wystarczy wpisać to w youtube i możemy zobaczyć jak nasi ulubieńcy: Adbuster, Scifun, Gabu, Niekryty Krytyk i inni próbują nam pokazać, że muzyka jest życiem.
  • awatar Gość: Po przeczytaniu przychodzi mi do głowy piosenka Naughty Boy - La La La .. Ukazuje w sobie wszystko o czym wspomniałaś. Piękna < 3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zakochani powiedzą, że miłość to wręczenie komuś broni wycelowanej w nasze serce i świadomość, że nie strzeli. Dla mnie miłość to po prostu elektryczny błąd w ludzkim układzie nerwowym.
Może po prostu nie nauczyłam się kochać? Ale chcę. Potrzebuje miłości. Jak chyba każdy...Tylko nie potrafie. Boję się. Nie chce bólu mimo, że mam świadomość, że nigdy się od niego nie uchronię.
 

 
Dzień mija mi strasznie szybko. Właśnie skończyłam serwować rodzince naleśniki z bitą śmietaną. Nie chce mi się patrzeć w lustro. Silna wola dawno we mnie zanikła. Albo przestane się tak obżerać albo wyhoduję sobie brzuch ciążowy bez zapłodnienia. Uczę ludzi akceptacji siebie, pokochaniu siebie...a sama nie potrafie. Jebany kurwa paradoks.
  • awatar Decentracja: @monsterewcia to nie jest moje zdjęcie, nie robie też tego dla mężczyzny. Chce robić to dla siebie bo jak na razie nie chce nawet na siebie patrzeć.
  • awatar monsterewcia: UWAZ TO ZASCZYT GŁOTY TAKIE ODCHUDZANIE JAK DZIEWCZYNA JEST CHYDA NIEMA Z CZEGO SIE ODCHUDZAC WIDAC CHUDOSC NA ZDJECIU UWAZ ODCHUDZANIE DLA FACETA BEZ SESU ZADEN FACET NIEJEST TEGO WART JAK KOCHA NAPRAWDE ZAAKCETUJE TO JAK WYGLADAZ I NIEBEDZIE MU TO PRZESZKADZAC
  • awatar MagnesZbliżaNasDoSiebie.: Bardzo mądry blog :) Obserwuję :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przydałaby mi się pomoc co do wyglądu tego bloga. Także jeśli ktoś mógłby mnie nakierować co i jak to byłabym wdzięczna bo jak na razie sama nie ogarnę.

A teraz tak na temat...Zastanawiałam się o czym może być mój pierwszy wpis. Pomyślałam o moim przyjacielu. Ustalmy, że to Pan XY. Później o jego chłopaku - tak jest gejem. I doszłam do wniosku, że może warto o tym napisać. Chociaż wiem, że istnieje duża możliwość, że zostanę napadnięta przez homofobów. Taka prawda. W Polsce tolerancja jest znikoma. Dla wielu jest to obce słowo. Są narzucone stereotypy których większość się kurczowo trzyma. I to mnie dobija. Miłość to miłość. Ale to nie tylko tyka się tolerancji. Ludzie nie są tolerowani jeśli choć trochę wyróżniają się z tłumu. Inność to oryginalność a nie coś dziwnego.
  • awatar Gość: Podoba mi się Twoja opinia na różne tematy. Wypowiadasz się w sposób bardzo interesujący : )) Poruszasz bardzo ciekawe tematy, tylko spróbuj bardziej rozwinąć swoją opinię na dany temat : )) Ogólnie jest dobrze i postaram się wpadać częściej : )))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem tu!
Zaczynam prowadzić bloga...znowu. Może tym razem się uda.
Nie wiem od czego zacząć, o czym pisać. Mam nadzieje, że będzie to miało "ręce i nogi" i będzie warte przeczytania.
Jeszcze dokładnie nie wiem co tu robie.. Spróbuję. Liczę na jakieś komentarze, uwagi - oczywiście wszystko brane pod uwagę.

Loretta to od dziś mój pseudonim. Nie chce, żeby ktokolwiek mnie tu znalazł. Chyba nawet przyjaciele nie dostaną linka.
Będzie tu troche zdjęć, troche pisania... Jakoś chcę to ze sobą połączyć.
I od razu uprzedzam jestem bardzo tolerancyjna więc będzie tu kilka, a nawet kilkanaście zdjęć homoseksualistów


Na razie to tyle.